#nieWiem…spoko – zdążę!
Nigdy nie odkładaj na jutro, tego co możesz zrobić na pojutrze.
~ Mark Twain
vs
Co masz zrobić juto zrób dziś.
~ Stare chińskie przysłowie;
Czy zwlekanie, odkładanie na potem, odraczanie momentu, w którym zaczynamy lub kończymy może być korzyścią, zaletą czy tylko przysparza problemów?
Próbując lepiej zrozumieć moje dziecko 😊 znalazłam badania, a potem realne przykłady osób i ich działań, z których płynie wniosek, że ten czas odraczania daje przestrzeń na improwizację, eksperymentowanie, próbowanie. Jest pewnego rodzaju formą inkubatora idei, myśli uznając, że potrzebują czasu, żeby dojrzeć.
Zjawisko to nazywa się prokrastynacją, czyli świadomym odkładaniu robienia czegoś “na ostatnią chwilę”.
I chyba wiem co pomyśleliście! _)
Owszem może ona być wrogiem produktywności. Może jedocześnie też być źródłem kreatywności.
Już W starożytnym Egipcie istniały np. dwa różne rzeczowniki na określenie tego zjawiska.
Jeden odnoszący się do lenistwa i drugi który oznaczał – czekanie na właściwa porę.
Badania pokazują, że większość oryginalnych myślicieli, wynalazców należała do osób żyjących właśnie w ten sposób.
Doskonałym przykładem jest Leonardo da Vinci który zgodnie z tym co uważają naukowcy – malował Mona Lisę z przerwami przez kilkanaście lat. Jego krytycy uważali ze marnuje czas na przeprowadzanych eksperymentach optycznych, a on tego czasu właśnie potrzebował dla kluczowego momentu swojego życia.
Zatem to jest o zdyscyplinowanym, strategicznym zwlekaniu!😊
Może ono być pomocne podczas zakładania swojego biznesu. Kiedy nieprzemyślanie, impulsywne decyzje najwcześniej kosztują bardzo dużo. Przyglądając się “z za bocznej linii” wcale nie spieszymy się być pierwszymi, dając konkurencji możliwość sprawdzenia, aby potem w odpowiednim momencie – na który nasi odbiorcy są gotowi – wejść ze swoim unikatowym pomysłem, produktem, usługą – równoważąc przed wejściem do gry – portfel ryzykownych przedsięwzięć .
W 1927 r. psycholożka Bluma Zeigarnik wykazała, że człowiek lepiej zapamiętuje zadania niedokończone niż dokończone. Kiedy zadanie kończymy, przestajemy o nim myśleć. Kiedy przerywamy i pozostawiamy niedokończone myślimy o nim i lepiej je pamiętamy.
Bycie oryginalnym wcale nie wymaga bycia pierwszym i najszybszym. Oznacza po prostu bycie innym.
Stać cię na bycie innym?
Ja lubię ten stan😊
Myślę, że dziś ten luksus poczekania, wyczekania może być dla nas ratunkiem. Dając sobie zgodę na robienie #wmoimtemie zdobywamy doświadczenie – uczymy się i rozwijamy.
Tylko jak okiełznać w sobie pragnienie bycia pierwszym? Ten nawyk działania tu i teraz, zaraz, udzielania szybkiej, niedojrzałej odpowiedzi?
#nieWiem:-)
Kiedy coś odkładamy na później zyskujemy czas na to, aby nasze myśli mogły spokojnie podążać w kilku kierunkach, zamiast koncertować się tylko na jednym pomyśle. W tym galopie, w którym rytmicznie wystukujemy … już, teraz, zaraz, robię, idę, biegnę, działam ta prokrastynacja wydaje mi się nawet sexy/flexi. Bo może uchronić nas przed totalną destrukcją samych siebie!
I coraz bardziej lubię posiedzieć, poczekać, wyczekać, zaczynać, przebywać, wracać, mówić nie to jednak nie to. Coraz lepiej wychodzi mi…, kiedy zwlekam i finalnie dostarczam wynik mojej pracy na ostatnią chwilę.
Aż nie wierzę w to co pisze! 😉
Nooooo …Lubię tak z kawką usiąść i podumać…narysować myśli. Wyczekać z postawieniem kropki.
Może też tak macie?
Nie namawiam was do nic nierobienia… chodź od czasu do czasu to mega myśl.
Namawiam do rozsądnego, strategicznego planowania działań.
W myśl staropolskiego “Tylko Głupiec się śpieszy” 😉
Oraz cytując zacnego Daniela Pinka (autora książek biznesowych):
„Może to jednak podnieść na duchu wszystkich tych nieustanie wszystkiego ciekawych, ciągle coś wymyślających i bez reszty oddanych sprawie starych żółwi, którzy zdają się nie zwracać uwagi na śmigające koło nich i pędzące przed siebie młode zające”.
i- Żółwica😊
