#nieWiem Co widzisz?
„Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie: „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?” Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu. Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z pelargoniami w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy franków”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”
– Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę”
Czytałam ten fragment wiele razy…i zawsze przychodziła myśl …oby nie zgubić wewnętrznego dziecka w sobie. Oby nie zgubić!
Skąd dziś o tym? Sama doświadczam, obserwuję dążenie do bycia… do szpiku kości akuratnym. Obrzydliwie perfekcyjnym. Miewam chwile gigantycznego bałaganu myśli, rozproszenia. Wydarzenia ostatnich lat, miesięcy wrzucają mnie w myślenie … I co jeszcze? Wydaje mi się, widzę, że jesteśmy coraz bardziej poważni, smutni. Poczucie lęku wydaje się wszechobecne. Sama czuję, że momentami majaczę … Zatracam się w dorosłości i jej obciążeniach. Zwyczajnie się boję. A jak się boję to się chowam, staje się agresywna. Drę paszczę. Paple trzy po trzy…Oceniam☹
NADZIEJA, o której sporo dziś mówimy, o którą zabiegamy oraz PROSTOTA są dziś wręcz niezbędne.
To wewnętrzny dzieciak w nas może przyjść nam z pomocą.
Mnie przychodzi…Nie pozwala mi przestać marzyć! Mówi, a co zrobiłabyś gdybyś wyłączyła kontrolę! Wyłącz ja do cholery! Na chwile nie kalkuluj! Nie rób listy za i przeciw! Poluzuj warkocze! Co się stanie? Stało się coś? Oddychaj! 1….2.…3.…4….1.…2.…3….4…
Masz ochotę założyć trampki i ogrodniczki? Zrób to! Pada deszcz! Idź na spacer! Nie! Dlaczego? Przeziębię się! Płaszcz się zmoczy! Kalosze! Mam kalosze! Poskaczę po kałużach! Nie! Sąsiedzi pomyślą, że zwariowałam. Nie! Nie! Trzeb będzie potem prać! Kobietoooooooo!
Nie chodzi o to, aby być czterdziestosześcioletnim nieporadnym dzieckiem. Chodzi o to, aby w byciu dorosłym pozwalać sobie na chwile, momenty bycia dzieckiem. Chwile absolutnej głupoty, pełnego luzu, zapomnienia. Bycia gapą! Myślenia paletą zachowań, słów, myśli, wrażeń, smaków którą odłożyliśmy na półkę jako wspomnienie z czasów dzieciństwa.
Włączmy trochę szaleństwa, fantazji, prostoty w nasze codzienne życie. Potrzebujemy dziś patrzenia okiem i sercem małego dziecka. Okiem, które nie ocenia. Sercem, które zakłada dobre intencje. Głową, która nie ma ograniczeń. Chodzi o momenty! To one robią robotę!
Świat dziś potrzebuje nieoceniania. Niekalkulowania. Prostoty.
We mnie jest wewnętrzny dzieciak! Chcę, aby był! Zamierzam zatem świętować nadchodzący dzień Dziecka podwójnie! Jako mama dwójki fantastycznych dziewczyn … nastolatki i kobiety… oraz jako Ila dziecko mamy, babci Bożenki!
Dołączycie do mnie? No chodźcie…! 😉
Doświadczenie z gwiazdką! *
Zróbmy sobie nawzajem Dzień Dziecka … i w tym dniu od momentu, kiedy się obudzimy dajmy sobie czas na przeciągnięcie, może krótką medytację. Załóżmy, że ludzie, których spotkamy będą mieć tylko dobre intencje! Zaufajmy, że to co się wydarzy będzie dobre dla nas. Uśmiechajmy się do siebie! Zobaczmy ci się wydarzy!?:-)
