#nieWiem o Odwadze w mówieniu nie wiem
„Moja” Wiesia o natchnieniu tak napisała:
„… natchnienie nie jest wyłącznym przywilejem poetów czy artystów w ogólności. Jest, była, będzie zawsze pewna grupa ludzi, których natchnienie nawiedza. To ci wszyscy, którzy świadomie wybierają sobie pracę i wykonują ją z zamiłowaniem i wyobraźnią. Bywają tacy lekarze, bywają tacy pedagodzy, bywają tacy ogrodnicy i jeszcze setka innych zawodów. Ich praca może być bezustanną przygodą, jeśli tylko potrafią w niej dostrzec coraz to nowe wyzwania. Pomimo trudów i porażek, ich ciekawość nie stygnie. Z każdego rozwiązanego zagadnienia wyfruwa im rój nowych pytań…”
Też tak masz? Czy może boisz się używać tych dwóch małych uskrzydlających słów?
Wiem, że nie jest to proste! Sama wiele razy doświadczałam lęku przed wyśmianiem, ośmieszeniem, brakiem zrozumienia, wychyleniem się, zwróceniem uwagi na siebie. Wciąż się czegoś, kogoś wstydzę. Wygodniej jest się wycofać, schować, udać, że wszystko jest jasne, przejrzyste, czytelne. Łatwiej jest być niewidocznym. Mimo to zapraszam Cię do praktykowania odwagi w mówieniu – nie wiem, nie rozumiem. Może na początek wśród przyjaciół, osób którym ufasz, osób z kwadratu.
Poobserwuj, jak zareagują. Co powiedzą… zatrzymaj wtedy tę chwilę. Zapytaj siebie co czujesz? Zrób zdjęcie w głowie tej sytuacji. Co czułeś? Radość? A może lęk?
Ja pierwszy mój świadomy raz odważyłam się powiedzieć w pracy. Pamiętam ten moment. Zatrzymał mnie, ponieważ współpracownicy nie byli gotowi na moją „słabość”. Tak właśnie potraktowali moje szczere nie wiem. Jak słabość. „Jak to, Ty nie wiesz? To kto ma wiedzieć!”
Pamiętam co wtedy się wydarzyło… umazana wstydem wróciłam do biurka. Odwagi na kontynuowanie rozmowy zabrakło. Czułam, jak płonę. Jak zapadam się w sobie! Purpurowe poliki przy zielonym sweterku wyglądały zapewne bosko!
Pamiętam też, że wtedy pomyślałam …i masz za swoje! Wielka mi pańcia z odsłoniętą klatą. Naczytałaś się książek i myślisz, że to wystarczy. … Nie wystarczy!
Potem przyszła myśl, że świat nie jest gotowy, nie lubi ludzi odważnych. Więc się zdenerwowałam i znów powtórzyłam scenkę. Podniosłam dumnie głowę, mówiłam wolniej z prośbą o chwilę czasu na to, abyśmy mogli porozmawiać o tym co mnie nurtuje … było lepiej, ale wciąż trudno. Co więcej, ja wciąż się tego uczę.
A ty? Jak ty pamiętasz swoje pierwsze świadome „Nie wiem”? Pamiętasz co czułaś? Co czułeś?
