#nieWiem, raz dwa trzy baba-Jaga patrzy.
Spotykamy się co do zasady 2 razy w tygodniu od ponad 15 lat.
Nie znamy się. Pozdrawiamy machnięciem dłoni!
Ona rower, ja bieganie…
Stały jest rower i buty. W resztę ubiera nas pora roku.
NieZNAłyśmy się do dziś.
Dziś zatrzymywałam ją, aby powiedzieć, że lubię ta naszą nieznajomość.
Że jestem pod wrażeniem jej determinacji i zapału.
Wiem, że robi to codziennie. Czasami widują ją jak jadę samochodem do pracy. Ta sama trasa, ta sama godzina. Rytuał dnia. Nawyk na dobre życie.
Zawsze jest uśmiechnięta.
Zawsze pozdrawia.
I wykonując dziś kolejny rytuał sobotni … tańca z mopem, cały czas myślałam o tym jak pięknie można dojrzewać, jak nie popadać z strachowi nieuchronności czasu i tego co potem.
Pamiętacie zabawę „raz dwa trzy baba-jaga patrzy”?
Kiedy na znak trzeba była się zatrzyma, przestać oddychać, myśleć, aby potem wrócić do energii ruchu.
Myślę, że z nami dorosłymi jest podobnie – kiedy przychodzi moment świadomej dorosłości i strach zaczyna zaglądać na do serducha, że już prawie połowa za nami.
Część z nas to paraliżuje, próbujemy zatrzymać czas, zahibernować nas i nasze ciało.
Część jak ta kobieta, zatrzymuje się, patrzy baba Jadze w oczy, aby potem we własnym tempie ruszyć i doświadczasz dojrzałości.
Zapytałam jej dziś skąd bierze determinację. Odpowiedziała „nudzę się w domu”
Jakie to proste …!
ściskam Was,
i.
