#nieWiem Po co kusisz los!?
Spotkanie w przyjaźni … Zapytała … Ila co motywowało cię w życiu. Odpowiedziałam
… marzenia!
Od kiedy pamiętam … zawsze je miałam. Te małe … mieć taką lalkę jak Nina z Warszawy, te duże… być jak Tony Halik i Elżbieta Dzikowska i te największe … jak domek w górach.
Co więcej, większość życia miałam przekonanie, że każdy ma marzenia. Nie w kontekście motywacji do działania. Bardziej w znaczeniu „każdy ich potrzebuje do życia”.
Jakże bardzo się zdziwiłam, kiedy na moje pytanie a Twoje? Jakie były Twoje marzenia?
Odpowiedziała … nie miałam marzeń … zwyczajnie ich nie potrzebowałam.
W swoim zaciekawieniu dopytywałam dalej … Czyli, że można tak bez marzeń? Tak po prostu cieszyć się życiem? Tak zwyczajnie być szczęśliwym?
Odpowiada z pewnością w głosie… … Ila … można!
To odważne pytanie było zapalnikiem, otworzyło długą dyskusję o tym jak różne mamy przekonania. O tym, że nie zawsze są ograniczające i blokujące. W moim przypadku przekonanie o tym, że posiadanie marzeń jest naturalne jak oddychanie było motorem to sięgania po szczęście.
Siedząc na plaży, wyglądając spadających gwiazd (po to, aby wypowiedzieć w ciszy marzenie😉) … zaczęłyśmy wyliczać:
…Nooooo z pewnością…Aby zasłużyć na docenienie i odpoczynek trzeba się narobić, naharować. Najpierw obowiązki potem przyjemności. Przykłady leciały jeden za drugim…
… A to…? Że mężczyźni nie lubią silnych kobiet. A lubią? Lubią odpowiadam!
… Mam …Że słabością jest prosić o pomoc… Znam… odzywa się moja Zośka 😊
… Że egoizm to zło. Cisza… No bo zobacz, jestem tutaj sama bez rodziny, spędzam babski weekend. Potrzebowałam tego. Ty też. Czy ktoś z tego powodu cierpi? Nie! Nawet lepiej… odpoczywają od mojej porannej „jazdy na odkurzaczu” 😊
… Moje „znieulubione” … Możesz liczyć, licz na siebie. G…no prawda!!!
Reszta rozmowy tylko nasza😊
Pisząc tego posta przychodzi mi jeszcze – przekonanie, które od czasu do czasu wraca do mnie w pytaniach … …Po co ci te góry… po co kusisz los!? Przekornie odpowiadam, że szukam guza😊
…I to co dopadło mnie jakieś pół roku temu… że jak czujesz szczęście to pewnie za chwilę przyjdzie „coś” co tak huknie, że się nie pozbieram z miesiąc… Na razie nie przyszło… A ja nie czekam! A jak nie czekam to przecież nie przyjdzie!
Myślę, że przekonania, które nabyliśmy, te świadome i te których jeszcze świadomości nie mamy, że je mamy, są po to, aby nas czasami chronić a czasami ograniczać.. Więc dobrze ze są. Trzeba nam zdać sobie z nich sprawę, aby dalej wybierać…. czy dziś, teraz potrzeba nam ochrony czy może to już czas na bycie buntownikiem. Każdy w swej dorosłości inaczej dojrzewa. Ktoś potrzebuje pokokosić się w dłużej, ktoś inny krócej, ktoś ord razu po skończeniu 18 lal bierze dowód, wsiada w pociąg i jedzie w świat… Bo kiedy świadomość większa można dokonywać NASZYCH wyborów, grać kartami, które dziś mamy oraz tymi które przychodzą … z wdzięcznością, że je mamy i jest z kim grać.
A wszystko po to, aby rozegrać najlepszą partyjkę jaką jest nasze, twoje, moje życia.
Doświadczenie z gwiazdką*
Pomyśl o jednym z twoich przekonań. Bo, że je masz jestem PRZEKONANA 🙂
Chroni cię dziś czy może już blokuje? Jeśli czujesz, ze chroni zostaw. Nie ten czas. A jeśli przychodzi myśl, że możesz już dziś inaczej, bo więcej siły, odwagi, bo inne karty, bo strach mniejszy … wypowiedź w głowie buntownicze HOW… i małymi krokami idź.
uściski… How!
