#nieWiem …jak oswoić Nowe?
Zmiana mówi o transformacji, która dezorientuje, rujnuje świat, w którym byliśmy osadzeni dotychczas.
I pewnie już wiecie, że ze zmianą jest tak, że jest przejściem pomiędzy jednym a drugim.
Pomiędzy początkiem i końcem. Coś co się kończy jedocześnie tworzy przestrzeń na coś nowego.
Stoimy, rozglądamy się, patrzymy co dookoła, jakie są możliwości.
Bardzo często ten początek jest niechciany, ponieważ ból końca przysłania świeżość nadchodzącej nowości. Wywołuje u nas stan niepewności, dyskomfortu, lęku. Często też wtedy … mamy gdzieś szukanie początku, bo tęsknimy za starym, znanym, sprawdzonym. Mówimy o tym momencie, że jesteśmy w czarnej D..ie. Tzn. ja tak mówię:-)
Dlaczego tak?
Bo to stare przynosi pustkę. Taką przestrzeń pomiędzy końcem a początkiem, czyli coś czego już nie ma, a nadal nie ma tego co ma być…
Przynosi Żałobę.
Często kojarzymy ten stan – Żałoby – tylko ze śmiercią. A ona ta – Żałoba- towarzyszy nam w życiu kiedy przeżywamy istotną zmianę życiową, kiedy coś tracimy co była dla nas ważne, cenne.
Np. narodziny dziecka są takim momentem. Tracimy poprzednie życie, focus, koncentrację tylko na sobie. Zdajemy sobie sprawę, że nagle jest ktoś za kogo bierzemy pełna odpowiedzialność. I to od nas od tej chwili zależy życie tej małej istoty.
Również, kiedy dzieci dorastają, kiedy opuszczają dom. Rodzice wtedy opłakują utratę tej szczególnej więzi, która była w tym okresie.
Nie wspomnę o doświadczeniu rozstania z partnerem czy utratą/zmianą pracy.
W książce „Czułość” Dr Sophie Mort pisze o etapach żałoby.
I wymienia po kolei:
Szok/Zaprzeczenie/Gniew/Targowanie się/Smutek/Wstępna akceptacja/NADZIEJA
Nie każdy z tych etapów na 100% musi wystąpić. Życie jednak pokazuje, że bardzo często tak właśnie ten proces wygląda.
I piszę o tym po to, że jeśli jesteś dziś w momencie, w którym doświadczasz zmiany abyś wiedział/wiedziała ze to normalny stan. Że to normalne. Że tak trzeba.
Chce Wam zareklamować, wypromować ten środek, tą pustkę, to coś pomiędzy starym a nowym.
I zaprosić, aby patrzeć na ten moment jak na transfer pomiędzy dniem i nocą, gdzie sen jest istotą życia/przetrwania. Spoglądania jak na wzór matematyczny – podstawiasz liczby/niewiadomą sytuację X i wiesz, że to się po prostu z natury rzeczy musi wydarzyć. Nie ma innej drogi!
To pytanie – A co za rogiem? – jest często sprawdzianem nas, naszej wytrwałości i determinacji w wytrzymaniu w niewiadomej, czyli co wyjdzie w Y.
Jeśli możesz uhonoruj ten czas i daj sobie zgodę na swoje tępo wchodzenia w tą zmianę. Pochodź wkoło, podotykaj, pomarudź, potup nóżką. Spoko … marudź, ile chcesz!
A kiedy nie możesz, kiedy nie masz tego przywileju przyczajenia się i poobserwowania, kiedy coś Cię zaskakuje (nie pytane o zgodę i twoją gotować, wchodzi z butami w życie) … wtedy dobrze znać, mieć w pamięci ten schemat, konstrukcje. Ona pomaga wyjaśnić sytuacje, w które będziemy wchodzić lub przed którymi będziemy się bronić.
I wiecie co jest najważniejsze w tym procesie zmiany …?
Najważniejsze jest to Że NADZIEJA jest na końcu tego procesu…
Ta świadomość, że w przyszłość będzie dobrze dodaje siły, aby wytrwać w zmianie i wydeptać, wyczekać NOWE.
ściskam Was…
i.
