#nieWiem… Zapisujesz szczęśliwe chwile?
Ten magiczny czas Świąt od dzieciństwa kojarzy mi się z „Opowieścią Wigilijną” Karola Dickensa.
I pewnie jutro do niej wrócę. Jednak…. oprócz niej w tym roku dołączyły „Opowiastki do przemyślenia” Jorgue Bucay.
W czasie kiedy ślemy sobie życzenia, wręczamy upominki, pozwólcie i mnie … was obdarować!
Przyjmijcie opowiadanie „Poszukiwacz”
Posłuchajcie…:
„… Pewnego dnia poszukiwacz poczuł, że powinien udać się do miasta Kammir. Nauczył się już słuchać bezwzględnie tego wewnętrznego głosu, o którym nie wiedział, skąd się bierze, więc rzucił wszystko i wyruszył w drogę. Po dwóch dniach marszu po pylistych traktach dostrzegł w oddali Kammir. Nim wszedł do miasta, jego uwagę przykuło wzgórze po prawej stronie ścieżki. Pokrywała je cudowna zieleń, było tam mnóstwo drzew, ptaków i zachwycających kwiatów; miejsce otaczał rodzaj niskiego płotu z polerowanego drewna. Furteczka z kutego brązu zapraszała do wejścia. Nagle poczuł, że zapomina o mieście i uległ pokusie, by odpocząć przez chwilę w tym miejscu. Poszukiwacz wszedł do środka i zaczął powoli spacerować wśród białych kamieni, które zdawały się leżeć bez żadnego planu wśród drzew. Jego spojrzenie niczym motyl zatrzymało się na chwilę na kolejnych detalach tego barwnego raju. Jako poszukiwacz miał bystry wzrok i być może dzięki temu dostrzegł na jednym z kamieni napis:
Abdul Tareg, przeżył 8 lat 6 miesięcy 2 tygodnie i 3 dni.
Wzdrygnął się lekko, gdy uświadomił sobie, że nie jest to zwykły kamień lecz nagrobek. Zrobiło mu się przykro, że pochowano tu tak małe dziecko. Rozejrzał się wokół i zauważył, że na kolejnym kamieniu również znajduje się napis. Podszedł bliżej i przeczytał:
Yamir Kalib przeżył 5 lat 8 miesięcy i 3 tygodnie.
Serce poszukiwacza ścisnęło silne wzruszenie. Te przepiękne miejsce było cmentarzem, a każdy kamień grobem. Zaczął czytać nagrobki, jeden po drugim. Wszystkie miały podobne inskrypcje: nazwisko i dokładny adres życia zmarłego. Jednak najbardziej przeraziło go gdy odkrył, że najstarszy z pochowanych przeżył zaledwie 11 lat… Przyjęty straszliwym smutkiem usiadł i zapłakał.
Stróż cmentarny przechodził obok i podszedł do niego. Przez chwilę w milczeniu przyglądał się, jak płacze, a potem zapytał, czy opłakuje kogoś bliskiego.
– Nie to nikt z rodziny – odparł poszukiwacz. Co się dzieje w tym mieście? Jaka straszliwa plaga je gnębi? Czemu pochowano tu tyle dzieci? Cóż za straszliwe przekleństwo ciąży na tutejszych ludziach, że musieli wybudować dla nich specjalny cmentarz?!
Starzec uśmiechną się i rzekł:
– Może pan otrzeć łzy. Nie ma żadnego przekleństwa. Po prostu mamy tu pewien stary zwyczaj. Zaraz panu wyjaśnię …
Gdy młody człowiek kończy 15 lat, rodzice dają mu w prezencie notesik taki sam jak ten który i ja noszę zawieszony na szyi. Od tego momentu, zgodnie z naszą tradycją, za każdym razem kiedy przeżywamy jakąś naprawdę szczęśliwą chwilę, otwieramy notesik i notujemy w nim:
po lewej to, co sprawiło nam radość …
po prawej, jak długo trwało nasze szczęście.
Poznał dziewczynę i zakochał się W niej. Jak długo trwało to uczucie i szczęście wywołane jej poznaniem? Tydzień? Dwa? Trzy i pół tygodnia? A potem… pierwszy pocałunek, wspaniała rozkosz pierwszego pocałunku …Jak długo ją czuł? Półtorej minuty? A ciąża i narodziny dziecka? Ślub przyjaciół? Wymarzona podróż? Spotkanie z bratem powracającym z dalekiego kraju? Jak długo czerpał radość z tych sytuacji ? Ile godzin? ile dni?
Tak właśnie robimy… dzień za dniem zapisujemy w notesie każdy moment, który przyniósł nam szczęście … każdą szczęśliwą chwilę.
Kiedy ktoś umiera, mamy w zwyczaju, otwierać jego notes i sumować szczęśliwe chwile, by potem uwiecznić je na nagrobku, bo to właśnie naszym zadaniem jest jedyny prawdziwie przeżyty czas”
Prawda, że piękne!?
Często skupiamy się na tym co smutne i trudne, przechodząc obok tego co piękne i radosne.
Życzę Wam, aby ten wyjątkowy, świąteczny czas był czasem przeżytym prawdziwie. Czasem pełnym cudów. Niech zachwyci was magia tych Świat.
Zapiszcie te szczęśliwe, radosne chwil w serduchu, aby móc do nich wracać kiedy będzie trudniej.
Ściskam was…
